Archiwa tagu: kryminał

Król

Morfinę porzuciłem po kilkudziesięciu stronach. Pomysł wydawał się intrygujący i dawał szansę na przekłucie balona naszych narodowych mitów, a jednak dość szybko się znudziłem. Zbyt dużo eksperymentu, a zbyt mało historii do opowiedzenia. Tamto doświadczenie sprzed kilku lat spowodowało, że uznałem prozę Szczepana Twardocha za taką, której nie muszę poznawać. Wybierając się w niedawną podróż przez pół Polski wziąłem jednak z zasobów mojej żony (która jest maniakalną słuchaczką audiobooków) dwie pozycje – Mózg rządzi oraz właśnie Króla. Wtedy wygrał “mózg”, ale jednak kilka dni temu wychodząc na bieganie i nie mogąc zdecydować się na żadną muzykę, włączyłem w powieść Twardocha i … zaintrygowała mnie. Przez kolejne dni, słuchałem w samochodzie, trochę w domu, podczas biegania. Kilka rzeczy mnie w niej pozytywnie zaskoczyło. Czytaj dalej Król

Podziel się

Ciotka Poldi i sycylijskie lwy

Mam takie maleńkie marzenie. Sycylia. Mogę nawet patroszyć sardele w sklepiku u poznanych Sycylijczyków w zamian za codzienny kawałeczek tuńczyka, czasem kąsek miecznika. Pijąc wieczorami wino i pogryzając sery. Aha i jeszcze od czasu do czasu w tym najpaskudniejszym barze w zaułku, żeby przygotowali mi na miejscu arancini. Ulepione przy mnie i dopiero usmażone, a nie podgrzane gotowce w mikrofali.

Tylko to uzasadnia kupno przeze mnie kryminału, które zwykle omijam szerokim łukiem. Ale właściwie nie kupowałem Ciotki Poldi i sycylijskich lwów dla intrygi kryminalnej. Raczej dla lekkiej rozrywki i humoru, choć to było ryzykowne, autor jest bowiem Niemcem. Tak, to stereotypowe patrzenie, ale niemiecki humor z lekkością mi się nie kojarzy. No chyba, że Niemiec nazywa się Mario Giordano. Naprawdę – niemiecki Niemiec, urodzony w Monachium. Czytaj dalej Ciotka Poldi i sycylijskie lwy

Podziel się

Roznegliżowane

Byłem chyba w szóstej klasie szkoły podstawowej. Zachorowałem na nerki i musiałem kilka tygodni spędzić w łóżku. W zasadzie wszystko co było do przeczytania w domu (odpowiednie do mojego wieku już przeczytałem). Sięgnąłem po Potop. Nuda. Wydaje mi się, że wtedy odkryłem Nędzników. Nie sądzę, żebym wiele rozumiał, najbardziej imponowała mi gwara złodziejska. W końcu padło na kryminały mojej mamy. Jakieś półtora metra kryminałów. Seria z jamnikiem, różowa seria, Joe Alex i wiele innych. Mam wrażenie, że w pełni zaspokoiłem swoją ciekawość tego gatunku.

W ramach odprężenia po nieco ciężkawych lekturach ostatnich tygodni kupiłem pod wpływem impulsu czeski kryminał. Bardziej w tym określeniu pociągał mnie przymiotnik “czeski”. Tak, tak, to stereotyp, ale liczyłem na jakąś odrobinę humoru. Akcja mogła być wtórna. Roznegliżowane Ivy Procházkovej. Czytaj dalej Roznegliżowane

Podziel się