Archiwa tagu: fantastyka

Historia twojego życia

Zaczynało się naprawdę interesująco.

Gdyby wieżę położyć na równinie Szinear, przejście od jej podstawy do szczytu zajęłoby dwa dni. Póki wieża stoi, wejście na jej szczyt trwa miesiąc i jeszcze pół, jeśli idzie się bez obciążenia. Nieliczni jednak wchodzą na wieżę z pustymi rękami, kroki większości spowalnia wózek z cegłami, który ciągną za sobą.

Budowa wieży Babel z perspektywy jej budowniczych. Nowych, chętnych do podjęcia się wyzwania, które trwa już od dziesiątków lat. I choć autor nie uniknął pewnych niespójności i bardziej liczyłem na nieco więcej realizmu, a mniej mitologii to zarówno koncepcja, jak i styl opowieści był w porządku. Nawet banalne zakończenie nie psuje tego pomysłu.

Ale w kolejnych opowiadaniach ze zbioru Historia twojego życia było już coraz gorzej. Nudne, przegadane, przekombinowane. Ted Chiang nagradzany autor opowiadań science fiction w mojej opinii próbuje sprzedać czytelnikowi wszystko co przyjdzie mu do głowy. W rezultacie można odnieść wrażenie, że dostajemy coś niesłychanie wyrafinowanego albo… po prostu pustosłowie. Czytaj dalej Historia twojego życia

Podziel się

Majówkowe porzucenia

Wystarczyło zaledwie wspomnienie w Umyśle nieracjonalnym o książce Muriel Spark, żebym pożyczył ją sobie na majowy weekend. Pełnia życia panny Brodie – bestseller z 1961 roku, w różnego rodzaju zestawieniach pojawia się jako jedna z najważniejszych książek XX wieku. Z różnego rodzaju opisów wynikało, że może to być dość zabawna książka z ekscentryczną nauczycielką w roli głównej. Miałem nadzieję na coś w stylu Jajko i ja Betty MacDonald. Zupełnie nie wiem czemu. Tak sobie wymyśliłem.

Niestety. Może i ona jest zabawna, ale poległem na polskim tłumaczeniu. Co jakiś czas trafiałem na zdania, które im bardziej czytałem tym bardziej się zastanawiałem, czy coś jest nie tak ze mną, czy autorka miała jakiś nietypowy styl, czy może szwankuje tłumaczenie.

Gdy dotarłem do zdania “Sandy łypała mokrymi oczyma w stronę trawnika, skąd nadchodziła panna Mackay, podana do przodu” poszukałem w sieci oryginału. Intrygujące jest, co oznacza “podana do przodu”.

Sandy slid her wet eyes sideways, watching the advance of Miss Mackay, head and shoulders forward, across the lawn

I później było jeszcze tego więcej i więcej. Dziwny ten przekład, choć tłumaczka z ogromnym dorobkiem(Zofia Uhrynowska). A sama fabuła nie była dla mnie na tyle wciągająca, żeby się męczyć dalej (i nawet sięgać do oryginału).

**

Do książek Primo Leviego przymierzałem się już od jakiegoś czasu. Nie wiem, czemu do tej pory na niego nie trafiałem. Chciałem jednak odetchnąć nieco od tematyki II wojny światowej i nie sięgnąłem po Czy to jest człowiek? (choć na pewno MUSZĘ ją przeczytać). Sięgnąłem po zbiór opowiadań S-F Najlepsza jest woda.

Niestety zupełnie nie trafia w moje gusta. Gdzieś tam daleko można doszukiwać się swego rodzaju technologicznego wizjonerstwa (smartfony, internet, klonowanie, eksperymenty medyczne) i obaw przed tym, jak pewne wynalazki mogą być wykorzystane. Ogólnie jednak nie potrafiłem się do kolejnych opowiadań przekonać, kartkując już od połowy książkę. Być może te blisko pięćdziesiąt lat temu pewne wizje robiły wrażenie. Dziś to tylko wzruszenie ramion. Zdecydowanie wolę wizje Philipa Dicka.

Pełnia życia panny Brodie, M. Spark

Pełnia życia panny Brodie, Muriel Spark

Wyd.: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1972

Tłum.: Zofia Uhrynowska

Najlepsza jest woda, P. Levi

Najlepsza jest woda, Primo Levi

Wyd.: Wydawnictwo Literackie, 1983

Tłum.: Halszka Wiśniowska

Podziel się

Drażliwe tematy

Lubię opowiadania. Lubię ten krótki, czasem dłuższy moment zawieszenia po tym gdy dojdę do ostatniej kropki.

Czasami związane jest to z różnymi przemyśleniami, z refleksją nad ideą, którą przekazuje autor. Czasem jest to tylko oddech przed kolejną dziesięciominutową podróżą do innego świata*. Wszystkie te warunki zdawał się spełniać zbiór opowiadań Neila Gainmaina Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne. Pierwsze opowieści zanurzone w półśnie, dawnych wspomnieniach dawały taki efekt. W pewnym momencie ogarnęło mnie jednak znudzenie. Pomysły dla samych pomysłów, nieskrępowana żadną logiką wyobraźnia autora, budzi być może szacunek, ale jakoś tam pusto. Kunsztowne pudełeczko bez zawartości. Czytaj dalej Drażliwe tematy

Podziel się