Archiwa tagu: człowiek

Mali nadludzie

Nie jest łatwo znaleźć tę książkę. W 1967 roku wydana została w nakładzie dziesięciu tysięcy egzemplarzy rzadko pojawiała się na portalach aukcyjnych i w antykwariatach, żeby ją od ręki kupić. Na szczęście dwa egzemplarze są dostępne w Bibliotece Narodowej w Warszawie (i w kilku innych bibliotekach w Polsce). Tytuł książki jest genialny. Niesie ogromny ładunek informacyjny w zaledwie dwóch słowach, do tego dochodzi okładka z ilustracją Andrzeja Czeczota. Mali nadludzie. Czytaj dalej Mali nadludzie

Podziel się

Zapiski z domu wariatów

Proste, doskonałe pisarstwo. Takie mam wrażenia po przeczytaniu tych osiemdziesięciu stron. I chciałbym więcej i ciekaw jestem poezji i mam nadzieję, że ktoś pokusi się o polskie tłumaczenia innych utworów Christine Lavant (wyszedł tomik poezji kilka lat temu, ale na razie nie dotarłem). Na razie dostaliśmy Zapiski z domu wariatów. Napisane w 1946 roku, wydane w Austrii  2001 roku, czterdzieści lat po śmierci autorki. Jest to literacki zapis wrażeń z pobytu w szpitalu psychiatrycznym w 1935 roku. Autorka zmagała się z depresją i do szpitala poszła na własne życzenie (co nie było wówczas tak oczywiste) po próbie samobójczej. Według informacji z posłowia (Adam Lipszyc) jest to raczej literackie niż faktycznie biograficzne spojrzenie na siebie samą, stworzone po latach, bo z kart szpitalnych nie wynika, żeby w trakcie pobytu coś tworzyła, choć tak wynika z książki. Czytaj dalej Zapiski z domu wariatów

Podziel się

Posłuszeństwo wobec autorytetu

Kilka tygodni temu media obiegła informacja o portierze, który nie otworzył szlabanu karetce na sygnale. Kierowca karetki, żeby dostać się w pożądane miejsce wyłamał szlaban. Sąd nad portierem wydano niemal natychmiast, zarzucając mu brak empatii, służbistość, formalność, brak rozumu i wszelkie inne podobne określenia. W dobie szybkich i jednoznacznych sądów bez wątpliwości i szerszej perspektywy, nie ma w tym nic specjalnie zaskakującego. Czytaj dalej Posłuszeństwo wobec autorytetu

Podziel się

Bracia Karamazow

List do siebie samego

Drogi G.

Chciałbym, żebyś mi opowiedział, co tak bardzo zachwyciło Cię w tej powieści. Dlaczego nim skończyłeś wiek nastoletni przeczytałeś ją kilkukrotnie. Z perspektywy znacznie bardziej dojrzałego faceta, ale przecież tak bardzo się nie różnimy od siebie, egzaltacja bohaterów jest nieznośna. Spotkanie Gruszeńki z Katarzyną Iwanowną jest groteskowe. Nie pomaga nawet zrozumienie czasów kiedy powieść została pisana i akceptacja formuły literackiej. Ze zdumieniem otwierałem oczy po każdym niemal zdaniu, zadając sobie wciąż to pytanie – co Cię wówczas uwiodło. Czytaj dalej Bracia Karamazow

Podziel się

Gen. Ukryta historia

Badania genetyczne to w istocie badania moralne. Kiedy decydujesz się oszacować “potencjalne zagrożenia”, zarazem nieustannie stajesz przed pytaniem: “Jakiego rodzaju przyszłość gotów jestem zaryzykować” Eric Topol

Poczekała sobie ta książka kilka miesięcy. W zasadzie nie wiem dlaczego, bo debiutancki Cesarz wszech czasów. Biografia raka Siddharthy Mukherjee był wspaniały. A jednak nie mogłem się zebrać do tych kolejnych kilkuset stron, które sam autor nazwał prequelem do Biografii raka. Chodzi o Gen. Ukryta historia. Byłem tak bardzo wymęczony liczbą informacji i sposobem ich przekazywania przez Franka Ryana (Tajemniczy świat genomu ludzkiego), że postanowiłem niemal od razu sięgnąć po książkę Mukherjee. Licząc na to, że jednak zrozumiem nieco więcej. Czytaj dalej Gen. Ukryta historia

Podziel się

Tajemniczy świat genomu ludzkiego

W ciągu paru dekad odkryliśmy więcej pogmatwanych zagadnień kryjących się w tajnikach ludzkiej dziedziczności, rozwoju embrionalnego oraz funkcjonowania komórek, tkanek i narządów na poziomie biochemicznym niż we wszystkich poprzednich epokach historii.

Gdy przypominam sobie własną maturę z biologii chętnie dowiedziałbym się co myślał sobie nauczyciel czytający tę pracę. Musiał mieć niezły ubaw. Chciałem być spryciarzem, więc wszędzie tam gdzie wymienione miało być DNA pisałem dzielnie w nawiasie kwas dezoksyrybonukleinowy, co oczywiście zajmowało niemal całą linijkę. Podobnie było zresztą w przypadku RNA. Na szczęście ponad trzydzieści stron to nie samo rozwadnianie rozwijanymi skrótami. Miałem to szczęście, że praca dotyczyła komórki. W zasadzie to była jedyna rzecz, którą umiałem. Każdy podręcznik zaczyna się od komórki i zwykle na tyle wystarczało mi zapału w nauce. Byłem w stanie nawet opisać cykl Krebsa, z czego oczywiście kompletnie nic nie pamiętam.

Czytając od czasu do czasu różnego rodzaju pozycje dotyczące rozwoju nauk, widzę jak bardzo zacytowane zdanie Franka Ryana z książki Tajemniczy świat genomu ludzkiego jest prawdziwe. Biochemia, genetyka, epigenetyka rozwinęły się w taki sposób, że wielu zależności, czy tematów nie jestem w stanie ogarnąć. Czytaj dalej Tajemniczy świat genomu ludzkiego

Podziel się

Miłość do trzech Zuckerbrinów

Nie muszę. W końcu to ja powinienem mieć z tego przyjemność. Lub jakiś rodzaj satysfakcji.

Podobała mi się wydana w Polsce chyba jako pierwsza książka Wiktora Pielewina – Generation P. Spojrzenie na świat rosyjskiego (po upadku komunizmu) świata mediów i marketingu. Było zgrabne, ironiczne i odsłaniające rosyjską duszę. Pod koniec bohaterowie mają odlot po grzybkach halucynogennych. I to już było nużąco niepotrzebne.

Mam wrażenie, że najnowsza powieść Pielewina Miłość do trzech Zuckerbrinów to właśnie taki odjazd po kwasie. Choć część odwołań do literatury, filozofii czy popkultury całkiem zgrabna i intrygująca, to jednak w dużej mierze co chwilę łapałem się na tym, że sam sobie powtarzałem – nie muszę. Naprawdę nie muszę. Czytaj dalej Miłość do trzech Zuckerbrinów

Podziel się

Wtorki z Morriem

Trafiłem na ten tytuł przy okazji rozmowy już jakiś czas temu. Zapisałem się w bibliotece i po kilku miesiącach cierpliwego czekania dostałem informację, że jest do odebrania. Wyróżniony na okładce napis “Książka, która zmieniła życie milionów ludzi” sprawił, że poleżała jeszcze dwa tygodnie na biurku (przykro mi inni oczekujący). Rozumiem, że takie są prawa reklamy, ale jakoś mnie to nie zachęciło. Wtorki z Morriem  Mitcha Alboma zapis rozmów relatywnie młodego człowieka ze swoim dawnym nauczycielem profesorem socjologii Morriem Schwartzem tuż przed jego śmiercią. Czytaj dalej Wtorki z Morriem

Podziel się

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Trafiłem na ten tytuł przypadkiem dzięki autorce, której książki wydajemy w ramach serii Biała Plama Norze Baskin. Zwróciła uwagę na debiutancką powieść Gail Honeyman z tego roku Eleanor Oliphant ma się dobrze. Okazało się, że jest już polskie tłumaczenie. Zupełnie nie wiedząc czego mam się spodziewać. Początkowo myślałem, że to pozycja dla młodzieży. Opis i okładka były zachęcająco intrygujące. Potrzebowałem oddechu po kilku szaleńczych tygodniach. Dodatkowo właśnie przerwałem/porzuciłem (dam jej jeszcze szansę) Instrukcję dla pań sprzątających Lucii Berlin, w której nastrój zupełnie nie byłem w stanie wejść. Stąd Eleanor … wyglądała interesująco. Oglądamy świat oczami głównej bohaterki – aspołecznej, wycofanej, z głębokimi traumami z dzieciństwa, o których dowiadujemy się powoli co jakiś czas. Jej nieporadność w relacjach społecznych mogła być zabawna, mogła być irytująca, ostatecznie wydaje się sztuczna. Na siłę. Nieustająco zastanawiałem się na ile przekład zabił pewien subtelny humor tej książki. Bardzo często coś tam zgrzytało, choć rozumiałem zamysł. Czytaj dalej Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Podziel się

Moc i chwała

Podczas niedawnego III Kongresu Polonistów i Bibliotekarzy poruszana była dwukrotnie kwestia tekstów klasycznych w kanonie lektur. Czy nadal je utrzymywać, czy może zmienić i uwspółcześnić kanon. W panelu prowadzonym przez Tadeusza Zgółkę, wzięli udział Halina Zgółkowa, Sylwia Chutnik, Andrzej Markowski oraz Sławomir Żurek. Rozstrzygnięcia ostatecznego nie było, w zasadzie można powiedzieć, że wszyscy paneliści byli za tym, żeby jednak pewien strzęp kanonu pozostał (choć raczej jako pewne trendy niż konkretne pozycje). Temat został poruszony jeszcze później przez Paulinę Małochleb, która pokazywała w jaki sposób można by w szkole opowiadać o klasyce, żeby nadać jej odpowiedni i atrakcyjny kontekst. Zarówno podczas panelu, jak  wykładu miałem wrażenie, że to wszystko nadal jest swego rodzaju walką o utrzymanie ważności pewnych tekstów wśród tych, którym wcale nie jest to potrzebne. Choć bodaj profesor Andrzej Markowski zwrócił uwagę, że chodzi o to by pokazać młodym, że pewne fundamentalne dla człowieka kwestie nie uległy zmianie i żeby w tym szukali podobieństw i różnic. Zgadzam się z tym jak najbardziej, ale wydaje mi się, że to powinno być robione o wiele bardziej inteligentnie niż tylko “zobaczcie, jak można dziś odczytać Lalkę”. Czytaj dalej Moc i chwała

Podziel się