Archiwum kategorii: SF

Drollercaster: Dwa światy. Milton żyje

Dziesięciolatek wymusił na mnie lekturę książki. Książki, którą sam znalazł. Lub raczej padł ofiarą skutecznej machiny promocyjnej. Mowa o książce napisanej przez znanego jutubera Michała Poznańskiego. Wszyscy jutuberzy są znani, więc proszę wybaczyć tę frazę, ale jest ona dla mnie nierozdzielna. Chyba żadna inna książka do tej pory nie spotkała się z taką ekscytacją młodego czytelnika jak Drollercaster: Dwa światy. Milton żyje. Czytaj dalej Drollercaster: Dwa światy. Milton żyje

Podziel się

Jak wytresować Cthulhu

Zdarza się dość często, że szukam jakiejś potrzebnej rzeczy z przeszłości. Uruchamiam różne skojarzenia, włączam google i nie jestem w stanie znaleźć potrzebnej rzeczy (tak było choćby z magazynem Fikcje i Fakty), by nagle po wielu miesiącach uruchomić taki ciąg skojarzeń, by w ciągu krótkiej chwili wyszukać to co jest mi potrzebne.

Wiele miesięcy temu próbowałem sobie przypomnieć “powieść” drukowaną przed laty w tygodniku Razem. To był jeden z tygodników, w których pokazywały się plakaty zespołów rockowych, więc kupował go niemal każdy nastolatek, który ku radości swoich rodziców chciał “ozdobić” sobie pokój. Poza Razem były jeszcze Zarzewie i Dziennik Ludowy, choć w tym pierwszym był dość marnej jakości papier. W przypadku Razem bonusem było zdjęcie nagiej pani na ostatniej stronie. Choć nie tylko. O ile Zarzewie i Dziennik Ludowy zajmowały się problemami wsi socjalistycznej, Razem drukowało całkiem interesujące teksty, ale co najważniejsze przybliżało świat gier planszowych. Gier, które w PRL-u były zupełnie nieznane. Gry fabularne, skojarzeniowe, strategiczne. Wycinałem sam karty do Bambuko, grałem ze znajomymi w grę ekonomiczno-strategiczną (nie pamiętam nazwy), przy której trzeba było używać setek wyciętych żetonów, więc modliliśmy się, żeby nikt nie wywołał najmniejszego nawet podmuchu powietrza, żeby cała rozgrywka nie przepadła. Czytaj dalej Jak wytresować Cthulhu

Podziel się

Kontakt (ze słowem i winem)

Pomysł wydaje się prosty. Weź dwóch facetów, butelkę wina i książkę. Niech co jakiś czas czytają fragmenty na głos. Zabawa gwarantowana. Bez względu na to, czy będzie to arcydzieło, czy też nie. Słowa przefiltrowane przez zbyt dobry humor mogą być zabawne.

Ale czy na pewno? Na pewno każde czytane zdanie wywoła wybuchy radości? Czy ma znaczenie, czy to dobre pisarstwo, czy nie?

Zostałem oskarżony. Mój przyjaciel orzekł, że to przeze mnie. Postanowił iść tropem powrotów do książek z młodych lat i kupił sobie książkę, która jak orzekł była prawdopodobnie jego pierwszą książką S-F w życiu. Zabrał na wyjazd.

O ile pamiętał, bardzo mu się podobała. A ja odebrałem mu dzieciństwo. A przynajmniej część wrażeń. Czytaj dalej Kontakt (ze słowem i winem)

Podziel się

My

Przez tyle lat nie było mi po drodze z antyutopią Jewgienija (Eugeniusza) Zamiatina My. Wiedziałem, że istnieje. Szukałem, zapominałem, przypominała mi się i znów wylatywała mi z głowy. Ponownie przypomniałem sobie przy okazji powrotu po latach do Nowego wspaniałego świata, a definitywnie wciągnąłem na listę po rozmowie z Joanną Ławicką.

Zaraz po tej rozmowie zrobiłem do niej podejście, ale męczyła mnie narracja, więc odłożyłem. I dopiero teraz nastąpił odpowiedni czas. Czytaj dalej My

Podziel się

Fabryka Absolutu

Sympatyczny i krótki przerywnik. Może nie bardzo porywający, zwłaszcza w drugiej części, gdy trzeba rozwikłać nieco akcję i zbliżać się do końca, ale zdecydowanie wart sięgnięcia. Tego rodzaju książki odbieram na dwóch płaszczyznach. Przede wszystkim odniesień do aktualnego świata, tak jak miało to miejsce choćby w Ponurych igraszkach Makuszyńskiego.

Druga warstwa to ta dotycząca czasów, gdy książka została faktycznie napisana. W tym wypadku mamy 1922 rok. Niemal sto lat temu powstała Fabryka Absolutu, Karela Čapka. Czytaj dalej Fabryka Absolutu

Podziel się

Miasto Światłości – gdzie ten plagiat

Dzieło świetnego autora zarówno w całym zarysie świata przyszłościowego, jak i w niezliczonych szczegółach tak dalece przypomina nie jedną, ale dwie moje powieści, że usuwa to, jak sądzę, wszelką możliwość przypadkowych analogii.

To jedyny cytat, który znalazłem w sieci pochodzący z listu Mieczysława Smolarskiego do Aldousa Huxleya zamieszczonego w Nowinach Literackich (nr 4/1948). Być może kiedyś sięgnę do jakichś zasobów bibliotecznych i spróbuję przeczytać całość tego listu. Ciekawi mnie niezmiernie. Smolarski zarzucił Huxleyowi plagiat. Według niego Nowy wspaniały świat napisany siedem lat po tym gdy Smolarski napisał Miasto Światłości to “imponujący katalog zbieżności ideologicznych, fabularnych i konstrukcyjnych, prosząc o pomoc w ujawnieniu genezy wspomnianych zapożyczeń”. (źródło: encyklopediafantastyki.pl). Czytaj dalej Miasto Światłości – gdzie ten plagiat

Podziel się

Nowy wspaniały świat – rozczarowanie po latach

Przez wiele lat Nowy wspaniały świat, Aldousa Huxleya stał na półce wśród najważniejszych dla mnie książek. Wydanie z 1988 roku. Zdaje się po wielu latach nieobecności w Polsce ze względu na PRL-owską cenzurę. Kilka jego innych książek (w tym bardzo dla mnie istotna w pewnym momencie Filozofia wieczysta) przetrwało różnego rodzaju przeprowadzki oraz remanenty i nadal ma swoje miejsce na półkach, a nie w pudłach. Czytaj dalej Nowy wspaniały świat – rozczarowanie po latach

Podziel się

Drażliwe tematy

Lubię opowiadania. Lubię ten krótki, czasem dłuższy moment zawieszenia po tym gdy dojdę do ostatniej kropki.

Czasami związane jest to z różnymi przemyśleniami, z refleksją nad ideą, którą przekazuje autor. Czasem jest to tylko oddech przed kolejną dziesięciominutową podróżą do innego świata*. Wszystkie te warunki zdawał się spełniać zbiór opowiadań Neila Gainmaina Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne. Pierwsze opowieści zanurzone w półśnie, dawnych wspomnieniach dawały taki efekt. W pewnym momencie ogarnęło mnie jednak znudzenie. Pomysły dla samych pomysłów, nieskrępowana żadną logiką wyobraźnia autora, budzi być może szacunek, ale jakoś tam pusto. Kunsztowne pudełeczko bez zawartości. Czytaj dalej Drażliwe tematy

Podziel się