Archiwum kategorii: Powieść

Cienka czerwona linia

Musiała to być jakaś siódma klasa szkoły podstawowej. Raczej nie szósta, choć kto wie. Moi koledzy wtedy zaczytywali się w serii “tygrysków” (Biblioteka Żółtego Tygrysa). Wymieniając się, kupując, dyskutując. Nie przypominam sobie, żebym, którąkolwiek skończył, choć objętościowo były niewielkie. Tematyka zupełnie mnie nie interesowała. Zamiast czytać o ruchach wojsk i oczywiście bohaterskich polskich żołnierzach, pociągała mnie bardziej bardziej mitologia grecka i rzymska oraz tak zwana literatura dziewczęca (m.in. Ania z Zielonego Wzgórza). Czytaj dalej Cienka czerwona linia

Podziel się

Odgłosy rosnących bananów

Mam duży problem z prozą o współczesnej Polsce. Za duże jest w niej stężenie polskości, co nieodmiennie sprawia, że po kilku stronach bez żalu się rozstaję. Większość tych rzeczy, które widzimy dookoła, jeszcze wyraziściej pokazana, koniecznie z użyciem mocno zbrutalizowanego języka. Nie wiem, czemu ale ta myśl przebijała mi się w głowie podczas lektury powieści Ece Temelkuran Odgłosy rosnących bananów. Czytaj dalej Odgłosy rosnących bananów

Podziel się

Atlas chmur

Przedmowę do niewielkiej książeczki Dlaczego podskakuję (Naoki Higashida) napisał David Mitchell. Moje pierwsze wrażenie było tak bardzo pozytywne, że niemal natychmiast kupiłem Atlas chmur. Przy pierwszym podejściu przebrnąłem przez kilka stron. Odłożyłem i uznałem, że spróbuję najpierw Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta. Temat był dla mnie znacznie bardziej interesujący – zbeletryzowana historia upadku Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, a właściwie części przedstawicielstwa w Japonii, którego członkowie nie wiedzieli jeszcze o bankructwie spółki. Rozczarowała mnie ta historia mocno. Zbyt rozwlekła, napisana męczącym stylem. Czytaj dalej Atlas chmur

Podziel się

Nie tylko pomarańcze…

Przyszło mi do głowy, żeby po Fioletowym hibiskusie znaleźć jeszcze jakąś książkę, której tematem będzie wychowanie w rodzinie fanatyka religijnego. Z różnych zestawień wybrałem książkę Jeanette Winterson Nie tylko pomarańcze…. Mimo trudnego tematu zapowiadała się nieźle. Narratorem jest adoptowana córka anglikańskiej dewotki, która opowiada nam o swoim dzieciństwie i młodości. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że dorastająca już dziewczyna odkrywa w sobie skłonność ku Nienaturalnym Namiętnościom. Dla matki i jej środowiska jest to oczywiście grzech niewybaczalny. Kobiety nie powinny zakochiwać się w innych kobietach. Czytaj dalej Nie tylko pomarańcze…

Podziel się

Fioletowy hibiskus

Zaczęło się od wystąpienia Chimamandy Adichie Niebezpieczeństwo jednej historii dla TED.

Wiele lat później, myślałam o tym jadąc na studia do Ameryki. Miałam 19 lat. Moja współlokatorka była zdziwiona. Pytała, gdzie nauczyłam się tak dobrze mówić, i była zmieszana, gdy odpowiedziałam jej, że angielski jest językiem urzędowym Nigerii. Chciała posłuchać „muzyki plemiennej” i była równie zawiedziona gdy puściłam jej Mariah Carey. (Śmiech) Założyła, że nie wiem jak używać kuchenki…

„Uderzyło” mnie to, że współczuła mi, zanim jeszcze mnie zobaczyła. Jej postawa wobec mnie jako Afrykanki, była pełna protekcjonalności i dobrodusznego żalu. Czytaj dalej Fioletowy hibiskus

Podziel się

Ma być czysto

Nie.

Po prostu nie.

Trzecie podejście i szkoda mi czasu, choć książeczka maleńka.

 

Męczyła mnie i męczyła.

Doszedłem najdalej.

Ale powiedziałem dość po czymś takim:

 

Magda wymyśliła pewnego dnia, że nauczy Julkę przegrywać. Chociaż Macocha powinna zabiegać o względy pasierbicy tanimi technikami, jak dawanie się ogrywać w memory i bierki. To przyszło, kiedy przeżyła załamanie podczas pierwszego wspólnego wyjazdu na wakacje ich trójki. Wylądowali w domku nad morzem, gdzie byli też w tym samym czasie znajomi Magdy z dziećmi, psami i winami czerwonymi półwytrawnymi. Wszystko to w upojnym stylu „mamy wyjebane jak studenci”. Brudne dzieci i zwierzęta, kwiaty we włosach, wiatr we wąsach, ogniska niekontrolowane. Ona też tak chciała mieć, ale nie wyszło.

 

Naprawdę nie da się prościej pisać?

 

Ma być czysto, A. Cieplak

Ma być czysto, Anna Cieplak

Wyd.: Krytyka Polityczna, 2016

 

Podziel się

Kontakt (ze słowem i winem)

Pomysł wydaje się prosty. Weź dwóch facetów, butelkę wina i książkę. Niech co jakiś czas czytają fragmenty na głos. Zabawa gwarantowana. Bez względu na to, czy będzie to arcydzieło, czy też nie. Słowa przefiltrowane przez zbyt dobry humor mogą być zabawne.

Ale czy na pewno? Na pewno każde czytane zdanie wywoła wybuchy radości? Czy ma znaczenie, czy to dobre pisarstwo, czy nie?

Zostałem oskarżony. Mój przyjaciel orzekł, że to przeze mnie. Postanowił iść tropem powrotów do książek z młodych lat i kupił sobie książkę, która jak orzekł była prawdopodobnie jego pierwszą książką S-F w życiu. Zabrał na wyjazd.

O ile pamiętał, bardzo mu się podobała. A ja odebrałem mu dzieciństwo. A przynajmniej część wrażeń. Czytaj dalej Kontakt (ze słowem i winem)

Podziel się

Czarodzieje mogą wszystko

Zagryzałem wewnętrzne zęby, ale czytałem dalej. Miałem dosyć tego słodko-pierdzącego tonu. Wszystko co najgorsze w pseudomentorskim tonie skupiło się w tej książce. Nie zdzierżyłem przy metodzie Silvy, podanej specjalnie w przypisie, gdy grupka przyjaciół myśli pozytywnie o uzdrowieniu kolegi i oczywiście, cóż za zaskoczenie…. udaje się. Nawet lekarze się dziwią, że nastąpił taki cud. Naprawdę? W książce dla dzieci promowana jest szarlataneria? Bez najmniejszego krytycyzmu, a nawet z sugestią, że to prawda? Wrrr.

Zaczęło się niewinnie. Z dużym zainteresowaniem przeczytałem tekst o Dariuszu Chwiejczaku, autorze książki Czarodzieje mogą wszystko. Niemal natychmiast kupiłem książkę i zaczęliśmy wspólnie z 9-letnim synem lekturę. Wciąż lubię mu wieczorami czytać niektóre rzeczy, dobrze się przy tym bawimy, pada mnóstwo pytań dotyczących świata, a dla mnie to sposób na poznawanie lektur dziecięcych i młodzieżowych. Czytaj dalej Czarodzieje mogą wszystko

Podziel się

Madonna w futrze

Zobaczyłem na swoim czytniku Madonnę w futrze Sabahattina Ali. Pomyślałem, że moja żona wysłała książkę omyłkowo nie na swój czytnik. Ale nie, to jednak ja. Z ciekawości kupiłem książkę napisaną w 1943 roku przez Turka.

Powinienem chyba dodać kategorię “przeleciane”, bo do porzuconych w trakcie się nie nadaje. Dotarłem do końca, choć od połowy po prostu skanowałem kolejne strony. Dużo słów, choć treść można zmieścić na dwóch stronach. Romansik. Harlequin dla … (facetów?).

Bardziej trywialna wersja Wilka Stepowego. Bez większych pretensji. On ma 24 ona 26, więc przynajmniej pod tym względem jest nieco lepiej niż w powieści Hessego. On wstydliwy, ona ani trochę. On zauroczony, najpierw w obrazie, później w samej artystce i modelce równocześnie. Dodatkowo schemat powieści również podobny narrator czyta zapiski kolegi z pracy, który wydaje się do bólu przeciętny. W tych zaś notatkach pojawia się miłosna historia sprzed lat. Język też bardzo zbliżony. Brak tylko (na szczęście) uduchowionej filozofii.

Najciekawsze w powieści jest tło, które było zasygnalizowane w Czterdziestu dniach Musa Dah. Z obu książek wynika, że w przedwojennej Turcji klasyczną ścieżką rozwoju zamożnych lub wykształconych Turków był wyjazd do Niemiec i poznawanie kultury zachodniej. Na takie informacje zdaje się liczyłem, ale wiele więcej nie ma.

Szkoda czasu.

Madonna w futrze, S. Ali

Madonna w futrze, Sabahattin Ali

Wyd.: Rebis, 2015

Tłum.: Piotr Beza

Podziel się

Łaskawe

Zapowiadało się rewelacyjnie. Narrator wprowadzał nas w świat nazizmu. Relatywizując zbrodnie, rozmywając odpowiedzialność, przerzucając niemal na wszystkich, łącznie ze zwrotnicowym, który przecież ustawiając odpowiednio zwrotnicę kieruje pociąg do obozu koncentracyjnego. Całość argumentacji pozornie logiczna, ale w zasadzie sprowadza się do podobnej, jak wówczas gdy złodziej mówi, że przecież biednych nie okrada.

Dodatkowo odwołuje się do “banalności zła” – w odpowiednich warunkach wszyscy bylibyśmy winni.

W głowach niech na zawsze pozostanie wam ta myśl: macie być może więcej szczęścia ode mnie, ale nie jesteście ode mnie lepsi. Bo niebezpiecznie się robi od chwili, w której arogancko pozwolicie sobie na to poczucie. Lubimy przeciwstawiać Państwo, totalitarne lub nie, zwyczajnemu człowiekowi, pluskwie lub trzcinie. Ale zapominamy przy tym, że Państwo tworzą ludzie, mniej lub bardziej zwyczajni, a każdy ma swoje życie, swoją historię i seria przypadków decyduje o tym, że któregoś dnia jedni znajdą się po dobrej stronie karabinu albo kartki papieru, a inni – po złej.

Łaskawe, Jonathan Litell. Klasyczna literatura antywojenna. Powoli dowiadujemy się kim podczas wojny mógł być narrator. 1941 rok, Niemcy właśnie przeprowadzają inwazję na Rosję. Naziści jeszcze w glorii zwycięzców, przeprowadzają eksterminację Żydów na Ukrainie.

Czytaj dalej Łaskawe

Podziel się