Archiwum kategorii: Powieść

Hate List. Nienawiść

Wygląda na to, że większą mam przyjemność ostatnio z czytania powieści dla młodzieży, niż tych dla dorosłych. Przeglądam różne tytuły i zerkam czasem do wydanych już jakiś czas temu. Tak trafiłem na Hate List. Nienawiść Jennifer Brown. I jestem pod wrażeniem. Wyboru tematu i sposobu podania go. Co jakiś czas media donoszą o masakrze w amerykańskiej szkole. Szybkie zerknięcie do źródeł pokazuje jak wiele jest tych przypadków. Sprawcy są różni, ale często są to uczniowie. I o tym jest książka Brown. Para outsiderów szkolnych zakochuje się w sobie. Wspólnie spędzają czas i zaczynają dla zabawy tworzyć “listę do odstrzału”. Znajdują się na niej prześladowcy, nielubiani nauczyciele i wiele innych osób. W tajemnicy przed wszystkimi Nick postanawia wdrożyć ten plan w życie. Czytaj dalej Hate List. Nienawiść

Podziel się

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Trafiłem na ten tytuł przypadkiem dzięki autorce, której książki wydajemy w ramach serii Biała Plama Norze Baskin. Zwróciła uwagę na debiutancką powieść Gail Honeyman z tego roku Eleanor Oliphant ma się dobrze. Okazało się, że jest już polskie tłumaczenie. Zupełnie nie wiedząc czego mam się spodziewać. Początkowo myślałem, że to pozycja dla młodzieży. Opis i okładka były zachęcająco intrygujące. Potrzebowałem oddechu po kilku szaleńczych tygodniach. Dodatkowo właśnie przerwałem/porzuciłem (dam jej jeszcze szansę) Instrukcję dla pań sprzątających Lucii Berlin, w której nastrój zupełnie nie byłem w stanie wejść. Stąd Eleanor … wyglądała interesująco. Oglądamy świat oczami głównej bohaterki – aspołecznej, wycofanej, z głębokimi traumami z dzieciństwa, o których dowiadujemy się powoli co jakiś czas. Jej nieporadność w relacjach społecznych mogła być zabawna, mogła być irytująca, ostatecznie wydaje się sztuczna. Na siłę. Nieustająco zastanawiałem się na ile przekład zabił pewien subtelny humor tej książki. Bardzo często coś tam zgrzytało, choć rozumiałem zamysł. Czytaj dalej Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Podziel się

Moc i chwała

Podczas niedawnego III Kongresu Polonistów i Bibliotekarzy poruszana była dwukrotnie kwestia tekstów klasycznych w kanonie lektur. Czy nadal je utrzymywać, czy może zmienić i uwspółcześnić kanon. W panelu prowadzonym przez Tadeusza Zgółkę, wzięli udział Halina Zgółkowa, Sylwia Chutnik, Andrzej Markowski oraz Sławomir Żurek. Rozstrzygnięcia ostatecznego nie było, w zasadzie można powiedzieć, że wszyscy paneliści byli za tym, żeby jednak pewien strzęp kanonu pozostał (choć raczej jako pewne trendy niż konkretne pozycje). Temat został poruszony jeszcze później przez Paulinę Małochleb, która pokazywała w jaki sposób można by w szkole opowiadać o klasyce, żeby nadać jej odpowiedni i atrakcyjny kontekst. Zarówno podczas panelu, jak  wykładu miałem wrażenie, że to wszystko nadal jest swego rodzaju walką o utrzymanie ważności pewnych tekstów wśród tych, którym wcale nie jest to potrzebne. Choć bodaj profesor Andrzej Markowski zwrócił uwagę, że chodzi o to by pokazać młodym, że pewne fundamentalne dla człowieka kwestie nie uległy zmianie i żeby w tym szukali podobieństw i różnic. Zgadzam się z tym jak najbardziej, ale wydaje mi się, że to powinno być robione o wiele bardziej inteligentnie niż tylko “zobaczcie, jak można dziś odczytać Lalkę”. Czytaj dalej Moc i chwała

Podziel się

Requiem dla snu

– Gdybyś tylko dał znać, że wychodzimy, natychmiast bym stamtąd wyszła.

Taka była reakcja mojej żony po zakończeniu seansu. Był 2000 rok. Poszliśmy na film, który nas oboje przemielił. Requiem dla snu Darrena Aronofsky’ego. Do dziś uważam, że jest film, który warto dać do obejrzenia nastolatkom (ale co najmniej od 16 lat, ze względu na kilka zbyt ostrych scen), żeby spojrzeć na narkotyki z nieco innej perspektywy. Czytaj dalej Requiem dla snu

Podziel się

Dom kata

Zaczynam alergicznie reagować na próbę mitologizowania socjalizmu przez część osób, które mają wyraźne skłonności do patrzenia na świat przez lewicowy pryzmat w wygodnej kapitalistycznej rzeczywistości. O ile doceniam dbałość o tych, którzy mają gorzej, którym się nie udało, lub po prostu mieli pecha w życiu i uważam, że w cywilizowanym państwie powinny istnieć rozwiązania i mechanizmy wspierające takie osoby, o tyle próba przekonywania mnie, że w zasadzie w PRL żyło się o wiele lepiej niż “w neoliberalnej Polsce” (cokolwiek by ta zbitka oznaczała) jest jakimś absurdem.

Jeśli porównamy życie w Rumunii i Polsce w ustroju powszechnej szczęśliwości, to faktycznie Polska może wyglądać jak socjalistyczny raj. Ciekawe jednak dlaczego czytając Dom kata Andrei Tompy, zacząłem przypominać sobie drobne „przyjemności” życia w PRL-u. Czytaj dalej Dom kata

Podziel się

Połówka żółtego słońca

Ależ mnie znużyła ta książka. W trakcie czytania powtarzałem sobie co kilka stron, że już skończę, że jednak nie, nie czuję w niej jakiegoś “ducha” i tak dotrwałem do trzysetnej strony z pięciuset. Połówka żółtego słońca druga w kolejności powieść Chimamandy Ngozi Adiche. W dużym skrócie: banalne historie miłosne na tle wydarzeń w Nigerii lat sześćdziesiątych. Powstanie Republiki Biafry, wojna domowa, czystki etniczne. Czytaj dalej Połówka żółtego słońca

Podziel się

Ciotka Poldi i sycylijskie lwy

Mam takie maleńkie marzenie. Sycylia. Mogę nawet patroszyć sardele w sklepiku u poznanych Sycylijczyków w zamian za codzienny kawałeczek tuńczyka, czasem kąsek miecznika. Pijąc wieczorami wino i pogryzając sery. Aha i jeszcze od czasu do czasu w tym najpaskudniejszym barze w zaułku, żeby przygotowali mi na miejscu arancini. Ulepione przy mnie i dopiero usmażone, a nie podgrzane gotowce w mikrofali.

Tylko to uzasadnia kupno przeze mnie kryminału, które zwykle omijam szerokim łukiem. Ale właściwie nie kupowałem Ciotki Poldi i sycylijskich lwów dla intrygi kryminalnej. Raczej dla lekkiej rozrywki i humoru, choć to było ryzykowne, autor jest bowiem Niemcem. Tak, to stereotypowe patrzenie, ale niemiecki humor z lekkością mi się nie kojarzy. No chyba, że Niemiec nazywa się Mario Giordano. Naprawdę – niemiecki Niemiec, urodzony w Monachium. Czytaj dalej Ciotka Poldi i sycylijskie lwy

Podziel się

Dziennik rumowy

No cóż. Zieeeew. O ile Hell’s Angels. Anioły Piekieł byli fenomenalni, to w przypadku Dziennika rumowego po prostu się wynudziłem, nie dając mu szansy do końca. Filmu nigdy nie obejrzałem w całości, liczyłem na książkę. A tu nic.

Ot dziennikarz – wolny strzelec udaje się do Portoryko, by pisać dla upadającej gazetki. Wszyscy piją i marzą o odmianie własnego losu. Wygląda jednak na to, że literacko wolę pić z Rosjanami niż z Amerykanami. Jedyna refleksja w trakcie – gdyby napisać coś takiego o polskim dziennikarzu, wysłanym gdzieś do pracy w zapadłej dziurze byłoby właściwie tak samo. Z wyjątkiem klimatu.

Dziennik rumowy, H.S. Thompson

Dziennik rumowy, Hunter S. Thompson

Wyd.: Niebieska studnia, 2010

Tłum.: Krzysztof Skonieczny

 

Podziel się

Orlando

Jest spory zbiór klasyków, których nie przeczytałem i co więcej nie mam nawet na to ochoty (np. Tomasz Mann). Są też tacy, którzy mnie korcą i co jakiś czas mi się przypominają, ale później znów zapominam na długie lata (np. Robert Musil). I jest Virginia Woolf, którą powinienem określić mianem wielkiej nieznajomej.

Nie mam przekonania, czy w moje głowie automatycznie nie odwoływałem się do sztuki/filmu Kto się boi Virginii Woolf? Żeby było zabawniej też nie znam ani jednego ani drugiego, ale w czasach młodości strasznie mnie ten tytuł intrygował. Woolf należała do tej drugiej grupy autorów. Co jakiś czas pojawiał się pomysł, żeby po coś sięgnąć i nic z tego nie wychodziło. Przed ponad rokiem kupiłem Fale. Podchodziłem już kilkukrotnie za każdym razem mam przekonanie, że wymaga ode mnie wyjątkowej koncentracji i skupienia. Znacznego resetu, żeby wejść w język, strukturę. Czytaj dalej Orlando

Podziel się

Drollercaster: Dwa światy. Milton żyje

Dziesięciolatek wymusił na mnie lekturę książki. Książki, którą sam znalazł. Lub raczej padł ofiarą skutecznej machiny promocyjnej. Mowa o książce napisanej przez znanego jutubera Michała Poznańskiego. Wszyscy jutuberzy są znani, więc proszę wybaczyć tę frazę, ale jest ona dla mnie nierozdzielna. Chyba żadna inna książka do tej pory nie spotkała się z taką ekscytacją młodego czytelnika jak Drollercaster: Dwa światy. Milton żyje. Czytaj dalej Drollercaster: Dwa światy. Milton żyje

Podziel się