Archiwum kategorii: Porzucone w trakcie

Ekonomia łoma

Czasami żałuję, że nie udało mi się przez lata prowadzić notatek pokazujących powiązania między różnymi tytułami. Skąd brałem pomysły na kolejnych autorów i książki. Czasem były to przypisy, czasem intrygujące zdanie, czasem przywołanie jakiejś postaci. To byłaby ciekawa podróż po latach. Zastanawiam się czasem, jak dotarłem do niektórych pozycji. W czasach PRL-u, gdy dostęp do części był mocno utrudniony, wystarczało czasem wspomnienie o jakimś autorze w wywiadzie z muzykiem lub odniesienia w tekstach, żebym zapisał i zaczął poszukiwania. Nie do wszystkich udawało się dotrzeć – część nie była drukowana w oficjalnym obiegu. O niektórych przypominałem sobie po długiej przerwie, czasem wielu latach. Czytaj dalej Ekonomia łoma

Podziel się

Atlas chmur

Przedmowę do niewielkiej książeczki Dlaczego podskakuję (Naoki Higashida) napisał David Mitchell. Moje pierwsze wrażenie było tak bardzo pozytywne, że niemal natychmiast kupiłem Atlas chmur. Przy pierwszym podejściu przebrnąłem przez kilka stron. Odłożyłem i uznałem, że spróbuję najpierw Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta. Temat był dla mnie znacznie bardziej interesujący – zbeletryzowana historia upadku Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, a właściwie części przedstawicielstwa w Japonii, którego członkowie nie wiedzieli jeszcze o bankructwie spółki. Rozczarowała mnie ta historia mocno. Zbyt rozwlekła, napisana męczącym stylem. Czytaj dalej Atlas chmur

Podziel się

Ma być czysto

Nie.

Po prostu nie.

Trzecie podejście i szkoda mi czasu, choć książeczka maleńka.

 

Męczyła mnie i męczyła.

Doszedłem najdalej.

Ale powiedziałem dość po czymś takim:

 

Magda wymyśliła pewnego dnia, że nauczy Julkę przegrywać. Chociaż Macocha powinna zabiegać o względy pasierbicy tanimi technikami, jak dawanie się ogrywać w memory i bierki. To przyszło, kiedy przeżyła załamanie podczas pierwszego wspólnego wyjazdu na wakacje ich trójki. Wylądowali w domku nad morzem, gdzie byli też w tym samym czasie znajomi Magdy z dziećmi, psami i winami czerwonymi półwytrawnymi. Wszystko to w upojnym stylu „mamy wyjebane jak studenci”. Brudne dzieci i zwierzęta, kwiaty we włosach, wiatr we wąsach, ogniska niekontrolowane. Ona też tak chciała mieć, ale nie wyszło.

 

Naprawdę nie da się prościej pisać?

 

Ma być czysto, A. Cieplak

Ma być czysto, Anna Cieplak

Wyd.: Krytyka Polityczna, 2016

 

Podziel się

Kontakt (ze słowem i winem)

Pomysł wydaje się prosty. Weź dwóch facetów, butelkę wina i książkę. Niech co jakiś czas czytają fragmenty na głos. Zabawa gwarantowana. Bez względu na to, czy będzie to arcydzieło, czy też nie. Słowa przefiltrowane przez zbyt dobry humor mogą być zabawne.

Ale czy na pewno? Na pewno każde czytane zdanie wywoła wybuchy radości? Czy ma znaczenie, czy to dobre pisarstwo, czy nie?

Zostałem oskarżony. Mój przyjaciel orzekł, że to przeze mnie. Postanowił iść tropem powrotów do książek z młodych lat i kupił sobie książkę, która jak orzekł była prawdopodobnie jego pierwszą książką S-F w życiu. Zabrał na wyjazd.

O ile pamiętał, bardzo mu się podobała. A ja odebrałem mu dzieciństwo. A przynajmniej część wrażeń. Czytaj dalej Kontakt (ze słowem i winem)

Podziel się

Łaskawe

Zapowiadało się rewelacyjnie. Narrator wprowadzał nas w świat nazizmu. Relatywizując zbrodnie, rozmywając odpowiedzialność, przerzucając niemal na wszystkich, łącznie ze zwrotnicowym, który przecież ustawiając odpowiednio zwrotnicę kieruje pociąg do obozu koncentracyjnego. Całość argumentacji pozornie logiczna, ale w zasadzie sprowadza się do podobnej, jak wówczas gdy złodziej mówi, że przecież biednych nie okrada.

Dodatkowo odwołuje się do “banalności zła” – w odpowiednich warunkach wszyscy bylibyśmy winni.

W głowach niech na zawsze pozostanie wam ta myśl: macie być może więcej szczęścia ode mnie, ale nie jesteście ode mnie lepsi. Bo niebezpiecznie się robi od chwili, w której arogancko pozwolicie sobie na to poczucie. Lubimy przeciwstawiać Państwo, totalitarne lub nie, zwyczajnemu człowiekowi, pluskwie lub trzcinie. Ale zapominamy przy tym, że Państwo tworzą ludzie, mniej lub bardziej zwyczajni, a każdy ma swoje życie, swoją historię i seria przypadków decyduje o tym, że któregoś dnia jedni znajdą się po dobrej stronie karabinu albo kartki papieru, a inni – po złej.

Łaskawe, Jonathan Litell. Klasyczna literatura antywojenna. Powoli dowiadujemy się kim podczas wojny mógł być narrator. 1941 rok, Niemcy właśnie przeprowadzają inwazję na Rosję. Naziści jeszcze w glorii zwycięzców, przeprowadzają eksterminację Żydów na Ukrainie.

Czytaj dalej Łaskawe

Podziel się

Sto lat samotności

Obawiałem się tego powrotu. Lista książek, do których chciałbym wrócić po latach jest całkiem długa. Waham się między Dostojewskim, Celinem, Marquezem i kolejną powieścią Remarque’a, żeby wymienić tylko najwybitniejszych. W końcu podjąłem decyzję – Sto lat samotności. Ciekaw jestem, czy będzie potrafiła mnie wciągnąć, zaskoczyć, zauroczyć. Poza ogólną atmosferą, to kolejna pozycja, z której niewiele pamiętam. Mam swój egzemplarz kupiony za 31 500 złotych w 1992 roku. Jestem niemal przekonany, że było to w księgarni mieszczącej się w Pałacu Kultury i Nauki. Nie ma to większego znaczenia. Sprawa pierwsza związana z drukiem i sporem o to, czy książki papierowe czy ebooki. Właściwie nie wiadomo “co” książki papierowe czy ebooki? Które lepsze? Nie rozumiem tej dyskusji. W końcu chodzi o treść, a nie o to jak zostaje wydana. Jeśli nie ma w ebooku poszukam w papierze, jeśli jest dostępny ebook wolę wersję elektroniczną (poza rzeczami, z których będę aktywnie korzystał). To oczywiście miłe sięgnąć po latach do starego papierowego egzemplarza, przywołać kilka wspomnieć, ale co jeśli czcionka wyblakła tak, że czytanie nie jest przyjemnością. Nadal będziemy się rozpływać nad zapachem papieru, fakturą stron? Niemal rok temu porzuciłem papierowe wydanie Pod wulkanem. Moje oczy przegrały z mikroskopijnymi literkami. Jednak w wypadku Stu lat samotności mimo, że momentami farba mocno wyblakła, nie było aż tak źle. Czytaj dalej Sto lat samotności

Podziel się

Hardkorowi bibliotekarze z Timbuktu

Podchodziłem do lektury tej książki dwukrotnie. Nie mogę powiedzieć, żebym za drugim razem ją przeczytał. Raczej po około jednej trzeciej, zacząłem klikać kolejne strony na czytniku, zatrzymując się przy co ciekawiej wyglądających fragmentach. Nie wiem, co z nią jest nie tak, ale doskonały temat został doskonale zmarnowany, począwszy od tytułu. Hardkorowi bibliotekarze z Timbuktu (oryg. The Bad-Ass Librarians of Timbuktu) Joshuy Hammera miała być historią ratowania bezcennych manuskryptów przed terrorystami z Al-Kaidy, którzy chcieli je zniszczyć. Czytaj dalej Hardkorowi bibliotekarze z Timbuktu

Podziel się

Rozczarowania – muzyka, mózg i Wietnam

Prawdę mówiąc nie wiedziałem czego oczekiwać po książce Zasłuchany mózg Davida Levitina. Wystarczyło mi, że autor jest neurobiologiem i muzykiem. Zajmował się między innymi produkcją dźwięku dla Santany, Blue Öyster Cult czy Grateful Dead. Czytaj dalej Rozczarowania – muzyka, mózg i Wietnam

Podziel się

Milczące między nami

To musiał być 1991 może 1992 rok, bo wtedy na rynku polskim pojawiły się “harlequiny”. Mama mojego przyjaciela stała się zagorzałą czytelniczką całej serii. Za każdym razem, gdy go odwiedzałem, liczba różowych i białych książeczek rosła zapełniając kolejne centymetry regału.

Któregoś razu siedząc i rozmawiając, zacząłem z ciekawości je przeglądać. To w sumie było dla mnie zupełnie nowe zjawisko: książka, która jest produktem;  i to produktem znormalizowanym. Czytaj dalej Milczące między nami

Podziel się

Rzekomo fajna rzecz, której nigdy więcej nie zrobię

Przez kilkadziesiąt stron chciałem zadać pytanie autorowi: Co ty chcesz mi właściwie powiedzieć? I czy na pewno masz coś do powiedzenia?

Zbyt dużo zbędnych słów. Poddałem się. Rzekomo fajna rzecz, której nie muszę czytać.

Rzekomo fajna rzecz, której nigdy wiecej nie zrobię, D.F. Wallace

Rzekomo fajna rzecz, której nigdy więcej nie zrobię, David Foster Wallace

Wyd.: W.A.B., 2016

Tłum.: Jolanta Kozak

Podziel się