Archiwum kategorii: Opowiadania/felietony

Co pozwala powiedzieć noc

Podczas tegorocznego Festiwalu Książki w Opolu, nieopatrznie (choć celowo) zajrzałem na stoisko wydawnictwa Książkowe Klimaty. Nieopatrznie, bo wydają tak dobre rzeczy, że chce się opierać pokusom, żeby nie kupować kolejnych. Turcja: obłęd i melancholia, Księga szeptów, Dom kata, Nietoperze to rewelacyjne pozycje. Czytaj dalej Co pozwala powiedzieć noc

Podziel się

Majówkowe porzucenia

Wystarczyło zaledwie wspomnienie w Umyśle nieracjonalnym o książce Muriel Spark, żebym pożyczył ją sobie na majowy weekend. Pełnia życia panny Brodie – bestseller z 1961 roku, w różnego rodzaju zestawieniach pojawia się jako jedna z najważniejszych książek XX wieku. Z różnego rodzaju opisów wynikało, że może to być dość zabawna książka z ekscentryczną nauczycielką w roli głównej. Miałem nadzieję na coś w stylu Jajko i ja Betty MacDonald. Zupełnie nie wiem czemu. Tak sobie wymyśliłem.

Niestety. Może i ona jest zabawna, ale poległem na polskim tłumaczeniu. Co jakiś czas trafiałem na zdania, które im bardziej czytałem tym bardziej się zastanawiałem, czy coś jest nie tak ze mną, czy autorka miała jakiś nietypowy styl, czy może szwankuje tłumaczenie.

Gdy dotarłem do zdania “Sandy łypała mokrymi oczyma w stronę trawnika, skąd nadchodziła panna Mackay, podana do przodu” poszukałem w sieci oryginału. Intrygujące jest, co oznacza “podana do przodu”.

Sandy slid her wet eyes sideways, watching the advance of Miss Mackay, head and shoulders forward, across the lawn

I później było jeszcze tego więcej i więcej. Dziwny ten przekład, choć tłumaczka z ogromnym dorobkiem(Zofia Uhrynowska). A sama fabuła nie była dla mnie na tyle wciągająca, żeby się męczyć dalej (i nawet sięgać do oryginału).

**

Do książek Primo Leviego przymierzałem się już od jakiegoś czasu. Nie wiem, czemu do tej pory na niego nie trafiałem. Chciałem jednak odetchnąć nieco od tematyki II wojny światowej i nie sięgnąłem po Czy to jest człowiek? (choć na pewno MUSZĘ ją przeczytać). Sięgnąłem po zbiór opowiadań S-F Najlepsza jest woda.

Niestety zupełnie nie trafia w moje gusta. Gdzieś tam daleko można doszukiwać się swego rodzaju technologicznego wizjonerstwa (smartfony, internet, klonowanie, eksperymenty medyczne) i obaw przed tym, jak pewne wynalazki mogą być wykorzystane. Ogólnie jednak nie potrafiłem się do kolejnych opowiadań przekonać, kartkując już od połowy książkę. Być może te blisko pięćdziesiąt lat temu pewne wizje robiły wrażenie. Dziś to tylko wzruszenie ramion. Zdecydowanie wolę wizje Philipa Dicka.

Pełnia życia panny Brodie, M. Spark

Pełnia życia panny Brodie, Muriel Spark

Wyd.: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1972

Tłum.: Zofia Uhrynowska

Najlepsza jest woda, P. Levi

Najlepsza jest woda, Primo Levi

Wyd.: Wydawnictwo Literackie, 1983

Tłum.: Halszka Wiśniowska

Podziel się

Noc i inne opowiadania

– Naród polski już od dość dawna zaczyna rozumieć, czym są Żydzi…

– Przed wojną podobne myśli były dość popularne wśród naszych faszystów – stwierdził Malecki

– Tamten nachmurzył się.

– Chciał pan powiedziedzieć narodowców?

– Czy to nie to samo?

– Nie! – odparł tamten ostro. I zmrużonymi oczami przyjrzał się zaczepnie Maleckiemu

– My dobrze wiemy, w jakich kołach usiłuje się zdyskredytować nas etykietką faszystów. Ale po wojnie my już wytłumaczymy tym panom różnicę!

– Czy w obozach koncentracyjnych? – spytała nagle panna Marta.

Zalewski zmieszał się przez moment jednak szybko zapanował nad sobą.

– Jeśli będzie trzeba, to tak! – odparł ostro. – Właśnie tam, nie gdzie indziej wyjaśnimy Żydom i komunistom, kim jesteśmy…

Jeśli ktokolwiek się dziwi, jak to możliwe, że ulicami polskich miast przechodzą manifestacje osób unoszących ręce w hitlerowskim pozdrowieniu i głoszą różne hasła o białej sile, jedności narodowej powinien sięgnąć do napisanego w 1943 roku opowiadania Wielki Tydzień Jerzego Andrzejewskiego. Zwłaszcza, że reprezentanci manifestantów siedemdziesiąt lat później próbują udowadniać, że nacjonalizm to nie faszyzm. Czytaj dalej Noc i inne opowiadania

Podziel się

Złote okna

Na skrzydełku wydania Wyroku na Franciszka Kłosa, które posiadam Andrzej Wajda napisał:

Powieść Rembeka zaliczamy do arcydzieł polskiej literatury opowiadającej o ostatniej wojnie i hitlerowskiej okupacji. Jej miejsce widzę pomiędzy Medalionami Zofii Nałkowskiej i Proszę państwa do gazu Tadeusza Borowskiego, w towarzystwie Wielkiego Tygodnia Jerzego Andrzejewskiego i Złotych okien Adolfa Rudnickiego.

Jeszcze nie skończyłem czytać Rembeka, gdy z jakiegoś antykwariatu w Polsce zamówiłem zbiór opowiadań Rudnickiego Złote okna i dziewięć innych opowiadań. Nie znałem do tej pory zupełnie nic. Gdzieś mi się po głowie tłucze, że Hłasko o nim wspominał w Pięknych dwudziestoletnich, ale nie mam pewności. Niezbyt sympatycznie wyrażał się o jego pisarstwie Artur Sandauer w Bez taryfy ulgowej, ale poza tym nie wiem nic o Rudnickim. Książka przyszła dość szybko ale nie zajrzałem do niej od razu. Czytaj dalej Złote okna

Podziel się

Mali nadludzie

Nie jest łatwo znaleźć tę książkę. W 1967 roku wydana została w nakładzie dziesięciu tysięcy egzemplarzy rzadko pojawiała się na portalach aukcyjnych i w antykwariatach, żeby ją od ręki kupić. Na szczęście dwa egzemplarze są dostępne w Bibliotece Narodowej w Warszawie (i w kilku innych bibliotekach w Polsce). Tytuł książki jest genialny. Niesie ogromny ładunek informacyjny w zaledwie dwóch słowach, do tego dochodzi okładka z ilustracją Andrzeja Czeczota. Mali nadludzie. Czytaj dalej Mali nadludzie

Podziel się

Pod drzwiami

Popkultura przemieliła na dziesiątki sposobów wątek weteranów wojennych. Wielkie zasługi w tej kwestii mają przede wszystkim Amerykanie, ze swoimi traumami po Wietnamie i powstaniem fantastycznych filmów w rodzaju Łowcy jeleni, Urodzony 4 lipca czy Powrot do domu. Powrót niedawnych bohaterów wojennych, zwłaszcza jeśli się okazuje, że nagle prowadzona wojna jednak nie była politycznie poprawna kończy się wstydem, upokorzeniem i wspólnym niezrozumieniem społeczeństwa, które chce spokojnego życia i byłego wojskowego, który nie jest już taki jak niegdyś.

My tych doświadczeń nie mamy tak wiele we współczesnej historii, choć po Afganistanie mamy własnych weteranów, którzy też zmagają się z zespołem stresu pourazowego, a wygodne społeczeństwo woli o tym nie myśleć. Tu warto sięgnąć choćby po Anioły jedzą trzy razy dziennie Grażyny Jagielskiej. Teoretycznie II wojna światowa z perspektywy żołnierza polskiego powinna wymykać się z tej klasyfikacji, ale znów polityka potrafiła porządnie namieszać i z bohaterów robiła zdrajców. Czytaj dalej Pod drzwiami

Podziel się

Nietoperze

Miałem wrażenie po kilku pierwszych stronach, że oto mam do czynienia z grecką wersją tej prozy, która tak bardzo nudzi mnie w Polsce – blokowiska, a może jakaś zapadła wioska, Polska B, nastolatki pijące, ćpające i rozpoczynające wcześnie seks i przemocowe rodziny. Różnica podstawowa to prosty nie przekombinowany język. Prosty, ale nie prostacki.

Zbiór opowiadań Leny Kitsopoulou Nietoperze okazał się jednak zaskoczeniem. Przede wszystkim mam słabość do krótkiej formy. Do tych maleńkich “zdjęć” wymyślonej rzeczywistości, z zaskakującymi czasem rozwiązaniami. Czytaj dalej Nietoperze

Podziel się

Zbójecka narzeczona

Mam swoje drobne i większe nieracjonalności. Jedną z nich jest ścieżka dochodzenia do modnych i popularnych w danym momencie rzeczy. No robię sobie nieco pod górę. Może to głupie, ale lubię tak i koniec.

Opowieść podręcznej Margaret Atwood – powieść z 1985 roku przeżywa renesans dzięki serialowi. Nie mam nic w głowie jeśli chodzi o Atwood, poza nazwiskiem. Być może dawno temu po coś sięgnąłem, ale śladu żadnego nie widzę. Zanim jednak zabiorę się do antyutopii postanowiłem swoją ścieżką dotrzeć do Atwood, bez poddawania się modom.

Zdecydowałem się na Dobre kości i Zbójecką narzeczoną. Nie potrafię wyjaśnić, czemu akurat te. Nie ma znaczenia. Lubię opowiadania, więc Dobre kości były niejako naturalnym wyborem. Dodatkowo była to wczesna proza Atwood, a poznając nowych pisarzy lubię sięgać do ich początków. Czytaj dalej Zbójecka narzeczona

Podziel się

Rejwach

Nie wiem co mam o tym myśleć. Gdybym przeczytał jedną lub co najwyżej dwie lub trzy z tych miniaturek zrobiłyby wystarczające wrażenie. A tak ich siła się zaczęła rozmywać. Mam na myśli Rejwach Mikołaja Grynberga. Zbiór ponad trzydziestu impresji dotyczących przeżyć Żydów w Polsce. Nie znam wcześniejszych książek Grynberga, które nie są literackimi opowieściami tylko historiami faktycznych ludzi, ale mam wrażenie, że to jeszcze raz są historie, które usłyszał autor i tym razem poddał je procesowi „zmyślenia prawdziwego”. Czytaj dalej Rejwach

Podziel się