Archiwum kategorii: Opowiadania/felietony

Pod drzwiami

Popkultura przemieliła na dziesiątki sposobów wątek weteranów wojennych. Wielkie zasługi w tej kwestii mają przede wszystkim Amerykanie, ze swoimi traumami po Wietnamie i powstaniem fantastycznych filmów w rodzaju Łowcy jeleni, Urodzony 4 lipca czy Powrot do domu. Powrót niedawnych bohaterów wojennych, zwłaszcza jeśli się okazuje, że nagle prowadzona wojna jednak nie była politycznie poprawna kończy się wstydem, upokorzeniem i wspólnym niezrozumieniem społeczeństwa, które chce spokojnego życia i byłego wojskowego, który nie jest już taki jak niegdyś.

My tych doświadczeń nie mamy tak wiele we współczesnej historii, choć po Afganistanie mamy własnych weteranów, którzy też zmagają się z zespołem stresu pourazowego, a wygodne społeczeństwo woli o tym nie myśleć. Tu warto sięgnąć choćby po Anioły jedzą trzy razy dziennie Grażyny Jagielskiej. Teoretycznie II wojna światowa z perspektywy żołnierza polskiego powinna wymykać się z tej klasyfikacji, ale znów polityka potrafiła porządnie namieszać i z bohaterów robiła zdrajców. Czytaj dalej Pod drzwiami

Podziel się

Nietoperze

Miałem wrażenie po kilku pierwszych stronach, że oto mam do czynienia z grecką wersją tej prozy, która tak bardzo nudzi mnie w Polsce – blokowiska, a może jakaś zapadła wioska, Polska B, nastolatki pijące, ćpające i rozpoczynające wcześnie seks i przemocowe rodziny. Różnica podstawowa to prosty nie przekombinowany język. Prosty, ale nie prostacki.

Zbiór opowiadań Leny Kitsopoulou Nietoperze okazał się jednak zaskoczeniem. Przede wszystkim mam słabość do krótkiej formy. Do tych maleńkich “zdjęć” wymyślonej rzeczywistości, z zaskakującymi czasem rozwiązaniami. Czytaj dalej Nietoperze

Podziel się

Zbójecka narzeczona

Mam swoje drobne i większe nieracjonalności. Jedną z nich jest ścieżka dochodzenia do modnych i popularnych w danym momencie rzeczy. No robię sobie nieco pod górę. Może to głupie, ale lubię tak i koniec.

Opowieść podręcznej Margaret Atwood – powieść z 1985 roku przeżywa renesans dzięki serialowi. Nie mam nic w głowie jeśli chodzi o Atwood, poza nazwiskiem. Być może dawno temu po coś sięgnąłem, ale śladu żadnego nie widzę. Zanim jednak zabiorę się do antyutopii postanowiłem swoją ścieżką dotrzeć do Atwood, bez poddawania się modom.

Zdecydowałem się na Dobre kości i Zbójecką narzeczoną. Nie potrafię wyjaśnić, czemu akurat te. Nie ma znaczenia. Lubię opowiadania, więc Dobre kości były niejako naturalnym wyborem. Dodatkowo była to wczesna proza Atwood, a poznając nowych pisarzy lubię sięgać do ich początków. Czytaj dalej Zbójecka narzeczona

Podziel się

Rejwach

Nie wiem co mam o tym myśleć. Gdybym przeczytał jedną lub co najwyżej dwie lub trzy z tych miniaturek zrobiłyby wystarczające wrażenie. A tak ich siła się zaczęła rozmywać. Mam na myśli Rejwach Mikołaja Grynberga. Zbiór ponad trzydziestu impresji dotyczących przeżyć Żydów w Polsce. Nie znam wcześniejszych książek Grynberga, które nie są literackimi opowieściami tylko historiami faktycznych ludzi, ale mam wrażenie, że to jeszcze raz są historie, które usłyszał autor i tym razem poddał je procesowi „zmyślenia prawdziwego”. Czytaj dalej Rejwach

Podziel się

Księga pięciu szyderców

Kurta Tucholsky’ego wspomniał w Złej mowie Michał Głowiński. Szybka kwerenda i już leci do mnie egzemplarz jednej z dwóch wydanych po polsku jego książek. Księga pięciu szyderców ukazała się w polskim tłumaczeniu w 1955 roku, czyli dwadzieścia siedem lat od ukazania się oryginału. Nie jest to całość książki. Prawdopodobnie cenzura komunistyczna zatrzymała “wywrotowe” treści, choć co ciekawe przeszedł fragment, w którym autor pisze, że oszczędności ludzi są prawdopodobnie bezpieczniejsze za Hitlera niż w przypadku komunistów. Kuriozalny jest również wstęp do polskiego wydania napisany przez Antoniego Marianowicza. No ale jest pięćdziesiąty piąty rok, więc nie ma się czemu dziwić, że z pacyfisty na siłę robi się komunistę. Czytaj dalej Księga pięciu szyderców

Podziel się

Pokolenie JA

Zaczęło się od tego, że zobaczyłem nową książkę Thomasa Gilovicha wydaną przez Smak Słowa. Wszedłem więc do księgarni (internetowej), żeby ją sobie wrzucić do koszyka, gdy mój wzrok przykuła okładka zgrupowana w kategorii “inni, kupili również”. Pokolenie JA, Michaela Nasta i kilka zdań “Dlaczego pokolenie dzisiejszych 30-40 latków, ale też już ludzi młodszych, z takim trudem buduje …”

O! Wreszcie może dowiem się czegoś o tym pokoleniu z lat 80, które coraz mniej rozumiem. Dzieli nas zaledwie dekada, ale jeśli chodzi o doświadczenia i poglądy na świat, czasami wydaje mi się, że przynajmniej stulecie. Czytaj dalej Pokolenie JA

Podziel się

Suma. Czterdzieści opowieści o życiu pozagrobowym

Krótkie formy są dobre, bo są krótkie i dobre. Pozwolę sobie sparafrazować powiedzenie popularne wśród smakoszy niezbyt wykwintnych win.

Opowiadania, eseje, krótkie miniatury. To wszystko pozwala podejść do takiego zbioru dwojako. Możemy albo przeczytać wszystko na raz. Albo dawkować sobie pojedyncze opowieści. Wybierając losowo, albo w zależności od nastroju. Czytaj dalej Suma. Czterdzieści opowieści o życiu pozagrobowym

Podziel się

Wszyscy polegli lotnicy

Kupiłem za grosze dwa tomiki opowiadań Williama Faulknera, Wszyscy polegli lotnicy oraz Czerwone liście. Mimo tego, że z moich notatek sprzed lat wynika, że je czytałem, nie pamiętałem niemal żadnego z opowiadań. Kojarzę również okładkę, nawet jestem przekonany, że miałem własny egzemplarz “Lotników”. Czytaj dalej Wszyscy polegli lotnicy

Podziel się

Drażliwe tematy

Lubię opowiadania. Lubię ten krótki, czasem dłuższy moment zawieszenia po tym gdy dojdę do ostatniej kropki.

Czasami związane jest to z różnymi przemyśleniami, z refleksją nad ideą, którą przekazuje autor. Czasem jest to tylko oddech przed kolejną dziesięciominutową podróżą do innego świata*. Wszystkie te warunki zdawał się spełniać zbiór opowiadań Neila Gainmaina Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne. Pierwsze opowieści zanurzone w półśnie, dawnych wspomnieniach dawały taki efekt. W pewnym momencie ogarnęło mnie jednak znudzenie. Pomysły dla samych pomysłów, nieskrępowana żadną logiką wyobraźnia autora, budzi być może szacunek, ale jakoś tam pusto. Kunsztowne pudełeczko bez zawartości. Czytaj dalej Drażliwe tematy

Podziel się

Śmierć pięknych saren

Za późno. Jeśli pewnych książek nie przeczyta się w odpowiednim momencie, trudno jest je już później docenić. Czujemy, że są tego warte. Ale po prostu jest już dla nich za późno. Ich czas minął. Miałem takie wrażenie, gdy kilkanaście miesięcy temu sięgnąłem po opowiadania Ambrose Bierce. Gdybym wiele lat temu trafił na nie, zamiast (a może oprócz) Edgara Allana Poe byłbym je znacznie bardziej docenił.

Śmierć pięknych saren, Oty Pavel mieści się dokładnie w tym samym nurcie. Za późno. Wiele razy słyszałem, że ten zbiór opowiadań wywarł na ludziach ogromne wrażenie. Wreszcie na nią trafiłem. I mam takie wrażenie, że wiele lat temu mogłaby mi się o wiele bardziej podobać. Nie wiem tego na pewno, ale być może tak by było. Czytaj dalej Śmierć pięknych saren

Podziel się