Archiwum kategorii: Literatura faktu

Gułag w oczach Zachodu

Nie mogę nawet napisać, że jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Bo nie jest. Choć niemal wszyscy piszą i używają tego określenia od kilkunastu miesięcy czasem w nie zawsze adekwatnych sytuacjach.

Fake news.

Nagle zapomnieliśmy o słowach “manipulacja”, “propaganda”, “kłamstwo”, “dezinformacja”, “mistyfikacja”, “nierzetelność” czy “prowokacja”.

Wszędzie fake news to i fake news tamto. Co więcej część komentatorów zachowuje się tak, jakby to było całkowicie nowe zjawisko i wyraża swoje zaskoczenie jego skalą. Nowe są co najwyżej metody, albo raczej narzędzia dzięki, którym można rozpowszechniać niemal bezkarnie rozmaite bzdury i brednie. Licząc na szybki i gwałtowny oddźwięk. Czytaj dalej Gułag w oczach Zachodu

Podziel się

O tyranii

Ece Temelkuran (Turcja: obłęd i melancholia) podczas spotkania w ramach Big Book Festival powiedziała:

Brońcie swoich intelektualistów. Wszystko zaczyna się od odebrania autorytetu inteligencji. Robi się to w tak wyśmienity sposób, że aż chciałoby się dołączyć. W pewnym momencie populiści zaczynają mówić o starszych doświadczonych osobach, że są już passe, że właściwie zawsze byli przeceniani. Łatwo wtedy przyznać takim argumentom trochę racji. Czytaj dalej O tyranii

Podziel się

Przez las

Powinienem, zgodnie z najnowszymi trendami nakręcić “unboxing” i wrzucić na youtube’a. Książka przyszła w paczce z innymi. Zafoliowana. Zrywam folię i pierwsze co mnie zaskakuje to faktura okładki. Przyzwyczajeni jesteśmy do gładkich, kredowych okładek książek, a tu pierwsze zaskoczenie. Przejeżdżam dłonią kilkukrotnie. Na krótką chwilę dołączam do sekty tych, którzy rozprawiają o zapachu farby drukarskiej, fakturze, wyższości papieru nad czytnikiem. Czytaj dalej Przez las

Podziel się

Zima o poranku

Inteligencka rodzina. Ojciec – lekarz, oficer wojska polskiego zginął w Katyniu. Matka, oraz dwie córki przeżyły wojnę w getcie warszawskim. Żydzi, Polacy..

Żydzi nie chodzili do kościoła i my nigdy tam nie chodziliśmy. Żydzi chodzili do synagogi. Ale do synagogi my też nigdy nie chodziliśmy. Podobnie jak nie-Żydzi miałam w domu choinkę w czasie świąt Bożego Narodzenia, ale w odróżnieniu od nie-Żydów brałam także udział w uroczystościach, które odbywały się dwa razy do roku w domu prababci [Pesach i Rosz Haszana]. Podejrzewałam, że te nasze uczty świąteczne są jedynym powodem tego, że jesteśmy Żydami.

W momencie wybuchu wojny Janina Bauman (z domu Lewinson) ma 13 lat. Cała jej młodość przypadnie na czas wojny, życia w izolacji w getcie i ciągłym strachu. Dziewczyna pisze pamiętniki, chce być w przyszłości pisarką. Niemal dokładnie jak Anne Frank. Z tym, że w jej przypadku zachowała się tylko część zapisków . Co prawda przetrwały wojnę, ale prawdopodobnie nie przetrwały 1968 roku, podobnie jak w przypadku Sabiny Baral. Janina Bauman swoje wojenne wspomnienia przywołała po czterdziestu latach i efektem jest książka Zima o poranku. Opowieść dziewczynki z warszawskiego getta.

Czytaj dalej Zima o poranku

Podziel się

Czterdzieści dni Musa Dah

W 1915 roku od 21 lipca do 12 września około cztery tysiące Ormian z wiosek wokół wzniesienia Musa Dagh (Góra Mojżesza) postanowiło zbuntować się przeciw zorganizowanej akcji deportacji i wymordowania Ormian przez Turków. Ormianie pod wodzą Mosesa Der Kalousidana przygotowali tymczasową fortecę na szczycie góry i przez niemal dwa miesiące odpierali ataki sił osmańskich. Po stronie tureckiej w oblężeniu brało udział około 20 tysięcy żołnierzy. Ormianie zostali uratowani ostatecznie przez francuski krążownik Guichen. Czytaj dalej Czterdzieści dni Musa Dah

Podziel się

Armenia. Karawany śmierci

Ormianie uważają się za naród wybrany przez Boga, ale świat o tym nie wie i chyba się już nie dowie.

W Księdze szeptów, ważnym wątkiem jest swego rodzaju humanitaryzm członków grupy odpowiedzialnej za operację Nemezis. Ocaleni z rzezi postanowili wymierzyć sprawiedliwość i po kolei zabijali wysokich przedstawicieli rządu tureckiego, którzy wydali decyzję o eksterminacji Ormian. Zemsta miała dotyczyć tylko tych konkretnych osób. Nie żon, dzieci i krewnych. Czytaj dalej Armenia. Karawany śmierci

Podziel się

Szwecja czyta, Polska (nie) czyta

W ostatnim czasie ponownie zaczął na światło dzienne wychodzić projekt ustawy o jednolitej cenie książki, za którym  lobbuje Polska Izba Książki, skupiająca nie tylko wydawców (oczywiście nie wszystkich), ale co ważne również firmy, zajmujące się przede wszystkim dystrybucją. Z uwagi na pewną nierówność sił w układzie wielki ogólnopolski dystrybutor – mały/średni wydawca zadziwia mnie, jak mało poświęca się uwagi w dyskusji na ten temat właśnie roli dystrybutorów.

Cały czas słyszę o tym, jacy to pazerni są wydawcy, że to właśnie przez nich ceny książki są tak wysokie i tylko jednolita cena dla wszystkich sprawiłaby, że czytelnicy obudzą się w książkowym raju. W całej dyskusji niemal nikt nie wspomina o tym, że dystrybutorzy wymuszają na wydawcach terminy płatności od 120 dni w górę. Rekordowe umowy opiewają na 180 dni. Nie dość na tym, często nawet tych terminów nie dotrzymują, co sprawia, że głównym biznesem dystrybutorów zdaje się nie być dystrybucja książek, tylko darmowy kredyt od wydawców. Nie wspomina się o tym, że na cenę detaliczną książek składa się między innymi rabat dla hurtowni. Ten zaś sięga nawet 60 procent. Jeśli książka kosztuje 50 złotych, to hurtownia otrzymuje ją maksymalnie po 25 złotych. Z tego co zostaje wydawca musi opłacić prawa autorskie lub honorarium, druk, skład, marketing. Nikt nie wspomina o tym, że dystrybutorzy chętnie oferują różnego rodzaju usługi marketingowe – stoliki w sieci sprzedaży, banery, newslettery. Przy czym w tym wypadku termin płatności, który obowiązuje wydawcę to tradycyjne w biznesie 30 dni.

Ale to oczywiście wydawcy są pazerni.

Przy okazji kilku dyskusji podczas których pojawiała się kwestia jednolitej ceny książki, jako remedium na problemy polskiego rynku polecano mi książkę Szwecja czyta, Polska czyta. Jest to zestaw rozmów przeprowadzonych przez Katarzynę Tubylewicz i Agatę Diduszko-Zyglewską z reprezentantami branży wydawniczo-księgarskiej na rynku szwedzkim i polskim. Interesujące, że polecający mi tę lekturę byli raczej zwolennikami proponowanego rozwiązania, czyli jednolitej ceny, podczas gdy ja jedyny rozsądny głos – z jakąkolwiek konkretną argumentacją – odczytałem po stronie przeciwnej. Była to rozmowa z Beatą Chmiel (Obywatele Kultury). Zwolennicy jednolitej ceny nie mieli niemal żadnych rozsądnych argumentów poza „spróbujmy, może jednak coś z tego wyniknie”.

Czytaj dalej Szwecja czyta, Polska (nie) czyta

Podziel się