Małpa w każdym z nas

Zdecydowanie wolelibyśmy obwiniać naturę za to, czego w sobie nie lubimy, niż przypisywać jej, to co nam się podoba.

Jednym z wielu licznych błędów poznawczych, którym podlega człowiek jest ten, który z jednej strony pozwala nam przypisywać sobie odpowiedzialność za ponoszone sukcesy, z drugiej zaś przyczyn porażek upatrywać w innych lub w czynnikach zewnętrznych. Dzięki tej tendencji samoobronnej nasze ego nie jest narażone na spadki samooceny nawet w razie dramatycznie głupich wyborów. Zawsze możemy przecież zwalić odpowiedzialność na innych. Prymatolog Frans de Waal poszedł krok dalej i w książce Małpa w każdym z nas próbuje pokazać, że tego typu zachowanie nie jest właściwe wyłącznie jednostkom, ale człowiekowi, jako świadomemu bytowi, który przez dekady tłumaczył sobie “niskie instynkty” zwierzęcą naturą, zaś to wszystko co w nas dobre, miało być charakterystyczne dla nas dzięki kulturze i cywilizacji. Czytaj dalej Małpa w każdym z nas

Podziel się

Jak działa pamięć

Jak działa pamięć to sympatyczna książka dwóch sióstr Hilde Østby i Ylvy Østby dotycząca funkcjonowania naszej pamięci. Ylve Østby jest psycholożką pracującą na Uniwersytecie w Oslo, zaś Hilde Østby dziennikarką i pisarką. W treści nie ma wielkich zaskoczeń, jest i historia H.M. czyli Henry Molaisona, któremu wycięto hipokamp, co zmieniło zasadniczo jego życie, ale również wpłynęło na rozwój nauki o mózgu i pamięci. Jest i przeciwieństwo H.M., – który nie był w stanie niczego zapamiętać, czyli Sołomon Szereszewski, zapamiętujący wszystko z czym się zetknął. Czytaj dalej Jak działa pamięć

Podziel się

Piękna ciemność

Zacznijmy od tego, że poza nazwiskami twórców nie wiem jakie miałbym nadać tagi komiksowi Piękna ciemność. Chwalę się co jakiś czas moimi komiksowymi odkryciami specjalistce w tej dziedzinie. I tak było z Niebieskimi pigułkamiW zamian za to usłyszałem dużo różnych propozycji w tym właśnie Piękną ciemność.

Czytaj dalej Piękna ciemność

Podziel się

Broń matematycznej zagłady

Ciekawa historia jest z tą książką. Miałem ją od kilku miesięcy w przechowalni, w jednej z sieciowych księgarń. Byłem jej ciekaw, ale też odkładałem cały czas ze względu na pewną recenzję. Kilka pozytywnych “ciekawe, mimo płycizn” i jedna mieszająca całość z błotem: “stek bzdur”. Za to polecająca z tej dziedziny – czyli algorytmów, uczenia maszynowego i zastosowań w analizie danych – inny tytuł. W rezultacie postanowiłem zaufać anonimowemu recenzentowi i kupiłem podręcznik Inteligentna sieć. Algorytmy przyszłości (Douglas McIlwraith, Haralambos Marmanis, Dmitry Babenko). Faktycznie mamy wprowadzenie do funkcjonowania współczesnego świata, niestety nie jest to książka ogólna dla laika, ale podręcznik zawierający przykłady zastosowań wraz z kodami w Pythonie, więc pomyślałem sobie, że anonimowy recenzent pewnie był „twardym” użytkownikiem, zaś skrytykowana przez niego książka omawiała ogólne problemy związane z wykorzystaniem algorytmów. Może się zirytował na pewne uproszczenia i uogólnienia, które tak częste są w książkach popularnonaukowych, skierowanych nie do specjalistów w danej dziedzinie. I tak wróciłem do książki Broń matematycznej zagłady. Jak algorytmy zwiększają nierówności i zagrażają demokracji Cathy O’Neil. Czytaj dalej Broń matematycznej zagłady

Podziel się

Węgry. Anatomia państwa mafijnego

Rzeczywiste centrum władzy w państwie mafijnym znajduje się w rękach wąskich, najwyższych kręgów rodziny politycznej, a nie w sformalizowanej instytucji, posiadającej legalne kompetencje. W przeciwieństwie do dyktatury komunistycznej – czy innych dyktatur – to nie partia posługuje się różnymi organizacjami jako pasami transmisyjnymi, by wprowadzić w życie swoje decyzje w życie. W państwie mafijnym sama partia staje się najważniejszym pasem transmisyjnym rodziny politycznej. Centrum władzy nie jest sformalizowaną instytucją posiadającą prawomocną legitymację.

W polskim wydaniu książki Bálinta Magyara Węgry. Anatomia państwa mafijnego znajduje się na okładce pytanie “Czy taka przyszłość czeka Polskę?”. I niestety czytając strona po stronie, rozdział po rozdziale można się tylko zastanawiać, w którym miejscu opisywanych procesów już się znajdujemy. Bo co do tego, że jesteśmy na podobnej ścieżce jak opisywane przez Magyara mafijne państwo Orbana, nie ma raczej wątpliwości. Praca węgierskiego polityka, socjologa, byłego ministra kultury i edukacji to wnikliwe studium tego, co dzieje się na Węgrzech w ostatnich dekadach. Magyar wyraźnie próbuje odróżnić różnego rodzaju dyktatury (w tym komunistyczne) oraz oligarchie typowe dla wielu krajów-byłych republik radzieckich od ustroju, jaki na Węgrzech zbudował Viktor Orbán. W skrócie jest to państwo mafijne, w którym niemal wszystko zostało podporządkowane swego rodzaju “rodzinie”. Nie ma w tym ideologii (tak jak w komunizmie), w imię której podejmuje się działania. Jest dokładnie odwrotnie – ideologia tworzona jest tylko po to, by różnego rodzaju działania uzasadnić.

Czytaj dalej Węgry. Anatomia państwa mafijnego

Podziel się

Fizyka smutku

Fantastyczna! Męcząca…, a nie jednak fantastyczna!

W zasadzie to już nie wiem.

Język Georgi Gospodinowa (i tłumaczki prawdopodobnie) to kolejne perełki. Czyta się je z ogromną przyjemnością. Powoli, nie spiesząc się. Zwłaszcza, że książka w zasadzie, nie ma spójnej fabuły. Narrator sam o sobie pisze, że jest kupcem opowieści. Cały czas nie wiemy, co jest wymyślone, co wspomnieniami autora/narratora, co historiami jego rodziny, a co zupełnie innych ludzi. Pod tym względem Fizyka smutku przypomina bardzo Po trochu (Weronika Gogola). Bijąc ją jednak na głowę językiem i atmosferą. Do tego dochodzi ten łączący całość motyw Minotaura i labiryntów, który sprawia, że nie wiemy już zupełnie, gdzie jesteśmy i kim jest narrator.

Czytaj dalej Fizyka smutku

Podziel się

Limes inferior

Mam takie wrażenie, że z książkami Zajdla jest w moim przypadku jak z muzyką Yes. Nie poznałem jej w odpowiednim (wczesnym) momencie i później było już po prostu za późno.

Jakąś dekadę temu uświadomiłem sobie, że nie znam nic Zajdla, choć mój bliski znajomy z liceum bardzo często o nim mówił. Uwielbiał też Lema, z którym nigdy nie było mi po drodze. Postanowiłem więc nadrobić ten brak i sięgnąłem po Paradyzję. Byłem rozczarowany. Wtórnością wobec Huxleya i Orwella. Uznałem, że wystarczy.

Parę tygodni temu jeden z komentatorów wspomniał o Limes inferior i … zaintrygowany postanowiłem dać szansę Januszowi Zajdlowi raz jeszcze. Pamiętałem, że ten tytuł był bardzo ważny dla mojego znajomego z nastoletnich lat. Czytaj dalej Limes inferior

Podziel się

Mit neuronów lustrzanych

Świetna książka, której nie skończyłem. Brzmi dziwnie? A jednak to prawda. Mit neuronów lustrzanych to doskonała książka pokazująca, w jaki sposób pewne idee w nauce mogą szybko zyskać na popularności, stać się modne i przedostać się do popkultury. Potrzeba jednak wnikliwego badacza w tym wypadku jest to Gregory Hickok, który powie “hola, hola, panowie i panie; nie tak szybko” i udowodni, że pewne wnioski jednak zostały zbyt pochopnie wyciągnięte. Czytaj dalej Mit neuronów lustrzanych

Podziel się

Przecież ich nie zostawię

To nie był łatwy pomysł do realizacji. W jaki sposób upamiętnić opiekunki, nauczycielki, pielęgniarki żydowskie, które podczas II wojny światowej opiekowały się dziećmi, do samego końca. Z jednej strony legenda wyjątkowości Janusza Korczaka, który ze swoimi podopiecznymi przeszedł z Domu Sierot na Umschlagplatz.  Z drugiej informacje o tym, że tak czyniło wiele kobiet stanowiących personel sierocińców, szpitali, sanatoriów. Pozornie Niemcy dawali wybór członkom personelu, którzy nie musieli iść z dziećmi. Jednak podobnie jak Korczak, te kobiety zostawały z dziećmi, żeby dać im wsparcie, opiekę i otuchę tuż przed ostatecznym.

Dlaczego to trudne zadanie do wykonania? Bo w zasadzie dysponujemy strzępami informacji. Znamy czasem nazwiska, czasem tylko imiona. Brak jest konkretów, mnożą się sprzeczności. Czasem ta sama osoba występuje pod wieloma nazwiskami.

Monika Sznajderman wraz z Magdaleną Kicińską zaproponowały kilku  autorkom upamiętnienie tych zapomnianych bohaterek. W efekcie powstała książka Przecież ich nie zostawię. O żydowskich opiekunach w czasie wojny. Czytaj dalej Przecież ich nie zostawię

Podziel się

Niebieskie pigułki

Uczę się na nowo komiksów. Dzięki kilku osobom, które pokazują mi czym jest powieść graficzna. Nadal są to pojedyncze rzeczy, ale trafiam na tak zachwycające historie, jak Lżejsza od swojego cienia. Po tamtej lekturze mam przekonanie, że to jest jeden z kluczy, żeby trafić do tych, którzy nie czytają książek. Ze względu na brak czasu, niechęć do nich (np. z racji “traumy” wywołanej lekturami i sposobem ich omawiania). Obraz czasem bardziej wciąga niż tekst. Choć mnie osobiście ta  ascetyczna formuła dialogów, które są wyłącznym tekstem nie wystarcza.

Rozmawiam ostatnio ze znajomym, mocno “siedzącym w komiksie” właśnie  o Lżejszej od swojego cienia. Mówi mi, żebym spróbował Niebieskie pigułki, Frederika Peetersa. I nic więcej. „Powinno ci się spodobać”. Czytaj dalej Niebieskie pigułki

Podziel się

speculatio – myślą rzeczy rozbieranie